Mija właśnie ćwierć wieku od chwili, gdy w Zajezierzu na nowo powołano do życia klub piłkarski Antares. Jego historia jest nierozerwalnie spleciona z dziejami Czarnych Małdyty – i bez opowieści o jednym nie sposób zrozumieć drugiego.
Początek – awans Czarnych i narodziny idei
Na przełomie wieków Czarni Małdyty przez długie lata ocierali się o awans do A klasy, aż w końcu drużyna przebiła szklany sufit. W 1998 roku klub wywalczył promocję do A klasy, a w ciągu dwóch kolejnych lat awansował do klasy okręgowej. Ambicje sięgały jednak wyżej – ówczesny trener Wojciech Tarnowski naciskał na wzmocnienie składu, co zaowocowało historycznym sukcesem: awansem do IV ligi. Czarni stali się wówczas jedynym wiejskim klubem w Polsce na tym poziomie rozgrywek. W drugim sezonie w IV lidze zespół prowadził Marek Witkowski, były zawodnik ekstraklasowej Wisły Płock.
Sukces miał jednak drugą stronę. Z drużyny odeszła większość piłkarzy, którzy wcześniej wywalczyli awanse – miejscowych graczy wspieranych zawodnikami z Morąga i okolic. Ich triumf okazał się jednocześnie końcem ich przygody w barwach Czarnych.
Reaktywacja Antaresu
W tej sytuacji – przy braku drużyny rezerw w Czarnych – zrodziła się idea utworzenia drugiego klubu w gminie. Inicjatorem był między innymi Sławek Kwaśniewski, a na siedzibę wybrano Zajezierze, gdzie według gminnych przekazów już wcześniej działał klub o nazwie Antares. W 2001 roku klub reaktywowano dzięki rodzinom Skopów i Kwaśniewskich oraz byłym zawodnikom Czarnych. Pierwszym trenerem został Sławomir Kwaśniewski, a po nim drużynę prowadził Andrzej Koterwas – legenda miejscowego futbolu.
Trzon zespołu tworzyli gracze z doświadczeniem awansu do A klasy, uzupełnieni młodzieżą i nowymi zawodnikami. Efekt przyszedł szybko – już w sezonie 2002/2003 Antares awansował do A klasy, gdzie spędził dwa pełne sezony.
Derby gminy i koniec klubu
Tymczasem w Czarnych nastał regres finansowy, który doprowadził do wycofania drużyny z IV ligi mimo utrzymania sportowego. W sezonie 2004/2005 oba kluby spotkały się w tej samej grupie A klasy – rozegrano wówczas jedyne w historii gminy Małdyty derby między Małdytami a Zajezierzem. Utrzymanie dwóch klubów okazało się jednak nierealne. Antares, mimo że dysponował lepszą kadrą i zapewnił sobie utrzymanie, został wchłonięty przez Czarnych, którzy mieli dłuższą tradycję. Dzięki temu Czarni mogli zająć jego miejsce w A klasie. Tak jak Antares powstał z inicjatywy Czarnych, tak przez Czarnych zniknął z piłkarskiej mapy województwa.
Klub z potrzeby serca
Antares tworzyli ludzie, którzy po prostu chcieli grać w piłkę. Nie było pieniędzy – na mecze jeżdżono własnymi samochodami, na sędziego składali się kibice i zawodnicy, a boisko koszono dwiema domowymi kosiarkami po pracy. Klub miał własne logo, nawiązujące do Antaresa – najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Skorpiona. Jego autorem jest Dariusz Niezdropa, samozwańczy kronikarz klubu, który dziś wraz z Robertem Pawlikiem zasiada w zarządzie Czarnych Małdyty.
„Dwadzieścia pięć lat temu mieliśmy po trzydzieści lat, a niektórzy niespełna dwadzieścia. Tworzyliśmy coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Coś, co niestety szybko się skończyło, ale pozostało w naszej pamięci” – wspomina Dariusz Niezdropa.
Po wygranych meczach na „Antares Arenie” w Zajezierzu rozbrzmiewał okrzyk: „Piwa bym się napił!”. Drużyna żyła nie tylko na boisku, ale i w szatni – spotykano się, bo lubiano swoje towarzystwo. To właśnie z tej pasji narodził się Antares Zajezierze.
Źródło: GKS Czarni Małdyty
Fot. facebook.com

