Pechowy mecz dla MKS Miłakowo
W niedzielnym spotkaniu z Motorem Lubawa napastnik MKS Miłakowo, Sebastian Kozłowski, doznał poważnej kontuzji. W pierwszej połowie zawodnik ruszył na bramkę gości i został trafiony przez bramkarza, co zakończyło się upadkiem na murawę. Sebastian nie był w stanie samodzielnie opuścić boiska – musiał skorzystać z pomocy kolegów z drużyny.
Diagnoza i rokowania
Jak poinformował sam poszkodowany, stwierdzono złamanie kości piszczelowej prawej w 1/3 z drobnym odłamem pośrednim, bez przemieszczenia. W rozmowie po meczu Kozłowski przyznał:
„To dla mnie trochę niezrozumiałe, bo niby bramkarz trafił w piłkę, ale też w moją nogę. No cóż, myślę, że sędziowie potrzebują doświadczenia, żeby patrzeć na zdrowie zawodników. Najważniejsze, że chłopacy dowieźli wygraną do końca, a ja mogłem jeszcze strzelić bramkę.”
Przed zawodnikiem dłuższa przerwa od gry. Dokładny czas absencji nie jest jeszcze znany, ale sam Kozłowski zachowuje optymizm:
„6 tygodni to jest taka najbardziej optymistyczna wersja, jak wszystko będzie się dobrze zrastało. Potem pewnie czeka mnie jakaś rehabilitacja.”
Wsparcie dla zawodnika
Klub MKS Miłakowo zapewnia, że będzie informować o postępach w leczeniu Sebastiana. Cała społeczność życzy mu szybkiego powrotu do zdrowia, jak najmniej bólu i cierpliwości w rehabilitacji. Jak podkreślają przedstawiciele klubu, Kozłowski to ważny zawodnik, a jego powrót na boisko i kolejne bramki są wyczekiwane.
MKS Miłakowo to mały klub z wielkim sercem – takie sytuacje pokazują, jak ważne jest wsparcie drużyny i kibiców w trudnych chwilach.
Źródło: MKS Miłakowo
Fot. facebook.com

